Od zawsze lubiłam chodzić w góry. Męczyć się i pocić podczas wspinaczki na szczyt, by potem móc się napawać nieziemskimi wręcz widokami… a potem mordować kolana przy stromych zejściach 🙂 . Na początku tego roku obiecałam sobie, że tych wycieczek górskich musi być w moim życiu więcej. Dlatego nawet przy okazji dalszych, zagranicznych wyjazdów szukałam możliwości wybrania się na szlak. Był już zatem Vidden w Norwegii, a podczas sierpniowego urlopu przyszedł czas na włoskie Dolomity. Długo nie mogłam się zdecydować, które miejsce wybrać, a ze względu na dość ograniczony czas miałam tylko jeden dzień na góry. Poszukując tras w internecie, zupełnym przypadkiem natknęłam się na artykuł o Szlaku 52 Tuneli. Brzmiało i wyglądało to zbyt ciekawie, by nie doświadczyć tego osobiście.

Ten szlak powstał w czasie I Wojny Światowej. Zbudowali go włoscy żołnierze jako linię zaopatrzenia podczas walk z siłami zbrojnymi Austrii i Węgier. Tunele były też wykorzystywane jako schronienie i kryjówka podczas prowadzonych walk. Cały szlak powstał w czasie krótszym niż rok, bez użycia jakichkolwiek dóbr technologii, co powoduje, że jest on jeszcze bardziej imponujący. Całość ma długość ok. 6.5 km (4 mile) i jest wymagającym szlakiem, obfitującym w ostre podejścia, zupełnie ciemne tunele, wąskie ścieżki. To wszystko czyni go wyjątkowym.

Szlak jest ukryty gdzieś na trasie nr SS46. Jadąc od strony Jeziora Garda cały czas kierowaliśmy się na miejscowość Schio, a następnie Posina. Trzeba ciągle jechać główną drogą (swoją drogą niezwykle krętą i widokową) aż pojawią się znaki „Passo Xomo” (w tym momencie trzeba zjechać z trasy SS46). W momencie jak je zauważyliśmy, nie do końca chciało nam się wierzyć, że droga, w którą trzeba było skręcić była dwukierunkowa. Otóż była, a przed każdy zakrętem kierowcy informowali klaksonem o tym, że jadą z naprzeciwka. To był niezwykle wymagający dla kierowcy przejazd, w dodatku długi, ponownie kręty i po wąskiej, stromej dróżce. Na szczęście mijaliśmy się tylko kilka razy z innymi samochodami, bo większość kierowała się jeszcze w stronę parkingu, a nie w stronę domu 🙂 . Dotarliśmy do parkingu, który był już dosłownie zawalony samochodami (około godziny 11:30). Niektórzy hardkorowcy stali nawet na stromych zboczach, łąkach… uznaliśmy, że mimo wszystko szkoda byłoby znaleźć po powrocie samochód gdzieś w pobliskim strumieniu, zatem zaparkowaliśmy wzdłuż drogi (tak, tej super-wąskiej, krętej drogi) trochę niżej, co później musieliśmy nadrobić pieszo.

Emocje związane z trasą szybko okazały się mniej ekscytujące niż te, które wzbudziły w nas widoki na szlaku. Droga pięła się stosunkowo stromo w górę, w dodatku szlak w dużej swojej części jest utworzony z ostrych, dużych kamieni, zatem dobre obuwie górskie jest nieodzowne. Pewna podeszwa pomagała również w zawilgoconych tunelach. W nich również wskazane było użycie latarek, nie zawsze bowiem tunele miały pewne, płaskie podłoże – jak np. jeden z najbardziej efektownych tuneli, numer 20, który utworzony jest w formie spirali wydrążonej w skale. Czujemy się zatem jak na krętych schodach, tyle że w całkowitej ciemności.

Każdy tunel jest oznaczony tablicami i ma nadaną swoją własną nazwę. Jest jeszcze jedna rzecz, o której warto wspomnieć – mimo, że temperatura sięgała blisko 30 stopni Celsjusza, to w tunelach ciąg powietrza powodował, że zatęskniłam za ciepłą kurtką…

Najwyższym punktem trasy jest wyjście z tunelu numer 47, gdzie możemy podziwiać spektakularne widoki na wysokości 2.000 m.n.p.m. Zakończenie szlaku stanowi schronisko Rifugio Achille Papa usytuowane na niemal pionowej, skalistej ścianie. Stamtąd już tylko nieco ponad dwugodzinny spacer (wykorzystaliśmy skróty) doprowadził nas z powrotem na parking. Szlaki są jasno oznakowane, nie ma problemów z rozeznaniem się, jednak mimo to warto było upewnić się, że idziemy we właściwą stronę powrotną – zapytaliśmy o to włoskich turystów.

Wyprawa wprost niezapomniana, mimo, że dość męcząca, nawet nie tyle już na samym szlaku, co w momencie dojazdu i powrotu do hotelu. Śmiało mogę polecić tę wycieczkę każdemu, kto będzie zwiedzał północną część Włoch, okolice jeziora Garda, Werony czy nawet Wenecji. Wycieczka zajmie cały dzień, sama wędrówka to około 6 godzin (włączając w to nieskończone przystanki na robienie zdjęć), a następnie około dwie godziny powrotu. Szlak oferuje piękne widoki, a fakt 52 tuneli dodaje mu niesamowitego charakteru i klimatu.