Żyję na tym świecie już ćwierć wieku i zaczynam zauważać pewną prawidłowość. Za każdym razem, kiedy coś wywraca się do góry nogami, kiedy wszystkie plany, ambicje i cele nagle biorą w łeb, czasami przez niefortunne okoliczności, czasami przez decyzje innych – najważniejszym dla mnie jest odnaleźć w sobie pewien spokój i harmonię. Czasami jest o to bardzo trudno, bo ból i rozczarowanie powracają i wręcz wyciskają ze mnie łzy. Jednak w końcu przychodzi ten moment akceptacji nowego stanu rzeczy, uspokojenia siebie, próby odnalezienia się w nowych okolicznościach i skorzystania z nich w jak najlepszy sposób.
Spokój w głowie i poukładanie sobie spraw, świadomość tego, na czym się aktualnie stoi i czego się chce od życia – niby takie proste i oczywiste rzeczy, a jednak w biegu dnia, w natłoku codziennych spraw i przy ogromnym nacisku otoczenia czasami zatraca się ta pewność siebie i konsekwencja w działaniu, a także akceptacja tego, co się ma, lub też nastawienie na zmiany, jeśli coś jest źle. Dla mnie życie z dnia na dzień i cieszenie się chwilą ma sens tylko wtedy, kiedy jestem w pełni pogodzona z przeszłością i świadoma tego, co chcę osiągnąć w przyszłości.
Równowaga. Tego było mi trzeba. Kiedy powróciła, wróciło również miejsce na prowadzenie tej strony. O mały włos ją straciłam, chciałam się pozbyć wszystkiego. Teraz jednak, mimo, że ogołocone z poprzednich treści, moje miejsce w sieci zacznie się na nowo. Trzymam kciuki sama za siebie i liczę na to, że życie przyniesie mi wystarczająco dużo wrażeń, którymi będę mogła się tutaj dzielić.
Wszystko w moich rękach 🙂